 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
organizatorzy
sponsorzy główni kongresu
sponsorzy kongresu
mecenasi kongresu
|
 |
8. Rynek teleinformatyczny
Wartość polskiego rynku informatycznego w 2002 roku wyniosła około 16 mld złotych. Wartość ta jest bardzo niska w porównaniu z innymi rynkami, ale szczególnie jest niepokojąca w porównaniu z wartością polskiego rynku telekomunikacyjnego w 2002 roku, która wyniosła około 44 mld złotych. Na zachodnich rynkach Unii Europejskiej nakłady na informatykę są porównywalne z nakładami na telekomunikację, podczas gdy
w Polsce jest to stosunek 4 do 11. Stan taki będzie prowadzić do braku informacji do przesyłania w sieciach transmisyjnych. Z dokładniejszej analizy danych wynika też, że w nakładach na informatyzację proporcjonalnie zbyt wiele środków idzie na zakupy sprzętu, a w tym wyposażenia sieci, a zbyt mało na zakupy oprogramowania i usługi informatyczne integracji systemów i implementacji aplikacji. Niedostatek zawartości informatycznej świadczy też o tym, jak wielu aplikacji i usług informatycznych brakuje
jeszcze polskiej gospodarce, nawet przy jej obecnych niskich możliwościach inwestowania.
Niska wartość polskiego rynku informatycznego oznacza poważne opóźnienie w stosunku od podobnych nam gospodarczo lub ludnościowo krajów Unii Europejskiej. Z załączonej tabeli (zob. następna strona) widać znaczącą nad nami przewagę Hiszpanii oraz Austrii, ale też widać znaczenie naszego rynku dla inwestorów w porównaniu z Grecją czy Irlandią oraz z naszymi sąsiadami. Warto wiedzieć, że nasz rynek to ponad 30% wartości rynku informatycznego krajów aktualnie wstępujących do Unii Europejskiej. Szacujemy również, że w podanej 16 mld złotych wartości rynku informatycznego jedynie około 2,5 mld złotych jest wartością wytworzoną w Polsce. Nie ograniczając nakładów na rozwój telekomunikacji, nawołujemy do zwiększenia nakładów na informatyzację, gdyż tylko wtedy będzie można mówić o polskim przemyśle informatycznym oraz efektywnie wykorzystywać nowoczesne sieci teleinformatyczne.
Stan całego polskiego rynku informatycznego można scharakteryzować następującymi stwierdzeniami:
- w czołówce największych firm informatycznych znajdują się firmy dystrybucyjne i lokalne oddziały firm zagranicznych (jedne i drugie zajmują się sprzedażą produktów wytworzonych poza granicami kraju) oraz kilka firm z przewagą polskiego kapitału, notowanych na warszawskiej giełdzie,
- firmy z polskim kapitałem dokonują konsolidacji poprzez zakup firm mniejszych oraz łączenie się w większe grupy,
- oddziały firm zagranicznych stale zwiększają swoją obecność na rynku, ale jeszcze bez znaczących inwestycji kapitałowych,
- w montażu komputerów typu PC zmniejszyła się rola większych polskich firm na rzecz montażu "garażowego" (jest to jedyny segment, w którym krajowi producenci mają jeszcze przewagę nad zachodnimi producentami, mimo że urzędy kontroli skarbowej - nieświadomie? - usiłują tę przewagę ograniczyć),
- większość polskich firm dystrybucyjnych została przejęta przez korporacje zagraniczne (niestety z powodu braku w nich chęci do konsolidacji),
- kilka znaczących polskich firm dystrybucyjnych i integracyjnych już zbankrutowało,
- rynek usług internetowych zbudowany przez wiele małych i młodych firm w okresie prosperity przekształcił się w rynek związany z większymi firmami medialnymi oraz teleinformatycznymi (stając się już rynkiem ustabilizowanym).
Z analizy jakościowej polskiego rynku informatycznego wynika potrzeba łączenia się polskich firm informatycznych w celu wzmocnienia kapitałowego i kadrowego. Mamy jeszcze szansę na taką konsolidację potencjału polskich firm informatycznych, aby na najwyższym poziomie integracji systemów informatycznych móc konkurować z firmami zagranicznymi. Będzie również możliwe funkcjonowanie wielu mniejszych firm informatycznych działających na zasadzie partnerstwa w specjalistycznych sektorach rynku.
Znaczącymi zagrożeniami dla prawidłowego funkcjonowania firm informatycznych są:
- niejasne prawo podatkowe i celne, szczególnie w zakresie opodatkowania obrotu licencjami i prawami użytkowania oprogramowania oraz rozbieżności w interpretacji przepisów przez poszczególne urzędy skarbowe, a nawet rozbieżności w orzecznictwie administracyjnym,
- powszechne naruszanie prawa autorskiego przez masowe nielegalne kopiowanie
- oprogramowania i jego sprzedaży poza obrotem podatkowym, przy niewystarczających działaniach organów ścigania oraz prawie całkowitym braku skuteczności sądów,
- prowadzenie przez zamawiających przetargów bez rozstrzygnięć, przy żądaniu wysokich wadiów i zabezpieczeń,
- oczekiwanie przez niektórych zamawiających nienależnych gratyfikacji za wybór oferty.
W naszym sektorze przykładem ułomności prawa podatkowego jest sprawa importu polskich komputerów dla potrzeb edukacji szkolnej dla obniżenia ich ceny o podatek VAT. Polskie firmy, dokonując na zlecenie MEN (obecnie MENiS) takiej rzekomo nielegalnej operacji, zostały oskarżone o przestępstwa karno-skarbowe. Część tych oskarżeń została już oddalona przez sądy, ale z powodu przewlekłości postępowania (w niektórych przypadkach już ponad 3 lata) firmy te są w coraz gorszej kondycji finansowej. Od władz oczekujemy skutecznej interwencji i wykazania, że naprawdę zależy jej na rozwoju polskich firm, tym bardziej, że we wspomnianym przypadku jesteśmy przekonani o zgodności tych transakcji z prawem. Żądamy też, żeby po oddaleniu przez sądy oskarżeń ze strony urzędów kontroli skarbowej, dokonać w tych urzędach wnikliwej kontroli samego procesu kontroli i jego zgodności z przepisami. Urzędnicy muszą ponosić odpowiedzialność za swoje ewidentne błędy i spowodowane szkody gospodarcze.
Jakość polskiego rynku informatycznego zależy od jakości kadr profesjonalnych
informatyków. Obecne kadry informatyczne są dobrze przygotowane do pracy, choć w wielu przypadkach zatrudniane są osoby słabiej przygotowane (tańsze w zatrudnieniu) przy obecności na rynku kadr profesjonalnych. Kształcenie informatyków wydaje się zarówno wystarczające, jak i na wystarczającym poziomie, jednak ich "producenci" - uczelnie państwowe i prywatne - nie interesują się potrzebami rynku. Obecnie wielu
absolwentów nie może znaleźć pracy, a z drugiej strony firmy często poszukują pracowników o innych, potrzebnych im kwalifikacjach.
Brak określenia potrzeb na rodzaj i poziom wykształcenia informatyków jest problemem zarówno dla uczelni, jak i dla rynku informatycznego. Obecnie znaczącym składnikiem polskiego rynku informatycznego są głównie handlowcy ("marżożercy") generujący w skali lokalnej duże obroty, a zadowalający się kilkuprocentową marżą. Obniżając wartość oferty informatycznej powodują oni:
- często brak możliwości realizacji ofert na odpowiednim poziomie merytorycznym,
- obniżenie stopnia wykorzystania rzeczywistych profesjonalistów na rzecz osób przyuczonych,
- ograniczenie możliwości tworzenia funduszy badawczych i rozwojowych w polskich firmach,
- zaniechanie jakiejkolwiek współpracy z nauką w poszukiwaniu nowych rozwiązań informatycznych,
- obniżkę poziomu zysków, a tym samym wysokości podatków wpływających do budżetu, co powoduje między innymi obniżenie poziomu finansowania nauki i edukacji.
Podnosząc kwestie marż i poziomów zysków w kontekście edukacji nowych kadr, chcemy zwrócić uwagę na istnienie dalekich z pozoru powiązań między jakością budowanych systemów informatycznych a wymuszaniem niskich marż na produkty informatyczne. Dobrze wykorzystywana informatyka musi kosztować, nie może być realizowana "oszczędnościowo" i przez byle jak przyuczonych "specjalistów".
Rzetelność uczestników rynku informatycznego zbyt często jest podawana w wątpliwość. Obecna sytuacja rynkowa - obniżonego popytu na produkty i usługi informatyczne - coraz częściej powoduje pojawianie się przypadków naruszania podstawowych zasad etyki prowadzenia działalności gospodarczej. Te niepokojące nas zjawiska powodują formułowanie opinii negatywnych dla branży informatycznej, a przez uogólnienia przypisywane są wszystkim firmom działającym na rynku. Zdając sobie sprawę z trudności w zwalczaniu tego zjawiska, apelujemy o stanowczą reakcję do wszystkich, którzy będą się spotykać z takimi przypadkami. Tylko zdecydowana postawa firm, ich pracowników oraz klientów może powstrzymać deprecjację jakości usług informatycznych oraz prestiżu zawodu informatyka.
Słabość branży informatycznej wynika głównie z dużego tempa rozwoju, łatwości wchodzenia do branży osób jej nierozumiejących, przypadkowości podejmowania decyzji przez ludzi nieznających branży, mody na Internet oraz - niestety - bardzo silnej podatności na wpływy polityczne i korupcję, jak w każdej zyskownej dziedzinie gospodarki. Nieuczciwie przeprowadzane przetargi oraz rozgrywki polityczne powodują formułowanie negatywnej opinii o rynku informatycznym, co obniża zaufanie klientów do wszystkich firm działających na tym rynku. Wykrywanie i publikowanie przez prasę informacji o nieuczciwych posunięciach klientów i niektórych firm ogólnie podważa zaufanie do firm informatycznych.
O nieuczciwych firmach trzeba informować rynek, zaś o nierzetelnych i niewypłacalnych klientach trzeba informować firmy. Wymienione działania leżą w interesie obu stron: dostawców i użytkowników informatyki.
Polskie firmy informatyczne powinny zyskać na bezpośrednim dostępie do rynku unijnego. Możliwość operowania w całej Europie, dobra znajomość obcych języków, nieco niższe koszty pracy, większa motywacja do uzyskania sukcesu to czynniki, dzięki którym polskie firmy mogą odnosić sukcesy na rynkach krajów UE. Pozytywnym elementem są również możliwości skorzystania z funduszy strukturalnych oraz z 6. Programu Ramowego. Ekspansja na nowe rynki będzie wymagać wielu działań zmieniających często podstawowe zasady funkcjonowania firm - informacji o swoich produktach i usługach w danym języku, znajomości przepisów danego kraju czy wreszcie otwarcia własnego przedstawicielstw lub lokalnego oddziału firmy za granicą. Równocześnie należy sobie zdawać sprawę z konkurencji firm zagranicznych, które dynamizują swoje zaangażowanie na polskim rynku, traktując go jako rozwojowy dla zbytu swoich produktów. Podjęcie obserwacji i analiz tego problemu staje się koniecznością nie tylko dla polskich firm, ale również dla Państwa.
Wiele spośród opinii o wpływie globalizacji rynku europejskiego na kondycję i możliwości polskich firm informatycznych to opinie jednostkowe i niepoparte rzetelnymi analizami. Wiadomo też, że dostawcy zachodnioeuropejscy - poprzez firmy konsultingowe pracujące częściowo za środki unijne - dokładnie penetrują polski rynek oraz budują swoje plany ekspansji. Coraz aktywniejsze na rynku europejskim są też firmy amerykańskie, włączając się aktywnie do realizacji europejskich programów budowy społeczeństwa informacyjnego - e-administracji, e-zdrowia oraz e-edukacji i starając się umieścić w tych programach własne produkty. Działania te obejmują również nasz rynek informatyczny. Konieczne jest wzmożenie działań na rzecz stosowania lokalnych rozwiązań, gdyż jest to możliwe przy wykorzystaniu oprogramowania typu open source, na bazie którego dla projektów w skali kraju można wytworzyć dowolne oprogramowanie, i to w sposób opłacalny dla producenta oraz zamawiającego. Konieczne staje się więc opracowanie wnikliwych analiz przyszłości rynku informatycznego w Polsce i w Unii Europejskiej oraz zaplanowanie działań na rzecz lobbingu polskich firm na obu rynkach.
Wartość polskiego eksportu oprogramowania w 2002 roku wyniosła około 400 mln złotych. W skali gospodarek europejskich jest to wartość bliska zeru i jest niestety raczej efektem determinacji kilku firm, niż realnego i konsekwentnego planowania rozwoju eksportu w sektorze informatycznym. Nie ma oznak jakichkolwiek działań agend rządowych w celu wspierania polskiego przemysłu informatycznego. Smutnym faktem jest też zdobywanie uznania poza granicami Polski, przy braku zainteresowania ze strony krajowych klientów, często również ze strony administracji. Zdecydowanie trzeba zdać sobie sprawę, że bez silnego oparcia w działaniach na rynku macierzystym znaczące zwiększenie dynamiki eksportu będzie bardzo trudne. Dlatego też zwracamy uwagę władzom naszego Państwa, że ich rolą jest promowanie wyłącznie firm polskich na rynkach zagranicznych oraz w kraju.
Kongres był okazją do wysłuchania wypowiedzi przedstawicieli kilku firm, które odniosły sukcesy na rynkach zagranicznych. Mogliśmy się przekonać, że sukcesy te są wynikiem ogromnego wysiłku organizacyjnego i umiejętności pracowników. Równocześnie mogliśmy się dowiedzieć, że bohaterowie tych sukcesów są praktycznie osamotnieni w swoich działaniach, gdyż Państwo, któremu powinno zależeć na promocji osiągnięć swoich przedsiębiorstw, tylko w niewielkim stopniu je wspomaga. Przykrą sprawą jest, że polskie przedsiębiorstwa oraz administracja, zamawiając rozwiązania informatyczne z założenia nie dopuszczają uznanych za granicą polskich produktów, przedkładając nad nie oferty firm zagranicznych.
Promocja polskiego rynku teleinformatycznego wymaga udziału Państwa i samorządu gospodarczego poza granicami kraju, w celu pozyskania nowych rynków zbytu dla eksportu produktów i usług teleinformatycznych. Mamy już wiele firm i produktów mogących konkurować na rynkach zagranicznych, ale brak wiedzy i możliwości finansowych często utrudnia ekspansję. Konieczne jest również promowanie możliwości polskiego rynku teleinformatycznego - jego otwartości i chłonności - wśród inwestorów oraz korporacji zagranicznych (nie wyłączając USA, Kanady, Australii i krajów Dalekiego Wschodu).
Ocena polskiego rynku teleinformatycznego oraz możliwości inwestowania na nim, z jaką spotykamy się w opracowaniach analitycznych i raportach firm zagranicznych, jest średnia, a czasami wręcz niska. Nasz kraj, mimo ogromnego potencjału ludności oraz stabilnego rozwoju gospodarczego jest oceniany niżej niż takie kraje naszego regionu, jak Czechy czy Węgry. Nasza obecność na znaczących wystawach i targach promujących firmy sektora teleinformatycznego jest jednostkowa i bardzo słabo widzialna. Wspieranie polskich firm informatycznych z funduszu promocji na targach CeBIT jest niewystarczające. Obraz ten musi zostać zmieniony, gdyż z uwagi na coraz trudniej dostępne inwestycje w sektorze oraz zmniejszającą się aktywność korporacji zagranicznych inwestorzy będą omijać Polskę, lokując swoje inwestycje w krajach ościennych. Nasze możliwości eksportu polskiej myśli technicznej również są niewykorzystane. Mamy w tej sferze - i rząd z jego agencjami i izby handlowe, i same firmy - wiele do zrobienia.
Polityka państwa na rzecz rozwoju polskiego przemysłu informatycznego powinna uwzględniać następujące czynniki:
- jedynym w pełni dostępnym dla polskich firm informatycznych segmentem przemysłu informatycznego jest tworzenie oprogramowania i usługi z nim związane,
- administracja państwowa i Skarb Państwa są największym odbiorcami oprogramowania, usług z nim związanych, a także sprzętu, w szczególności stacji roboczych i drukarek,
- na przemieszczaniu produkcji oprogramowania z krajów rozwiniętych do krajów o niższych kosztach pracy korzystają np. Indie czy Rosja, ale równie dobrze może i Polska,
- w przyszłości trzeba się liczyć z konkurencją dobrych i tanich informatyków z Bułgarii, Rumunii na rynku europejskim i polskim,
- występuje tendencja do przemieszczania produkcji sprzętu do krajów oferujących lepsze warunki podatkowe (inwestycje "green field"),
- powstawanie lokalnych (regionalnych) dolin krzemowych, szczególnie w regionach poprzednio silnie uprzemysłowionych, przy wykorzystaniu nakładów na restrukturyzację zawodową,
- wspieranie rozwoju oprogramowania ogólnie dostępnego (open source) na wzór działań administracji rządowej i samorządowej Unii Europejskiej.
Przedstawione czynniki są uzupełnieniem dotychczasowych stwierdzeń o roli Państwa w rozwijaniu zastosowań i przemysłu informatycznego. Skorzystanie z trendów światowych w przemieszczaniu środków wytwórczych oprogramowania do krajów o niższych kosztach pracy w powiązaniu z aktywizacją regionów postindustrialnych jest szansą również dla Polski, ale trzeba chcieć i umieć z tej szansy skorzystać. Jednym ze stymulatorów tej szansy jest wspieranie lokalnej produkcji oprogramowania wykorzystującego ideę oprogramowania powszechnie dostępnego (open source), nie związanego z określoną korporacją. Warto zwrócić uwagę na działania w tym zakresie innych krajów Unii Europejskiej, które są od nas znacznie bogatsze. W krajach tych (np. w Niemczech, Francji), ze względów ochrony własnego rynku pracy oraz bezpieczeństwa funkcjonowania newralgicznych systemów administracja podejmuje decyzje ograniczania "monopolu" jednego rodzaju oprogramowania na rzecz stosowania różnych rozwiązań, które mogą ze sobą współdziałać i co ważne - mogą być wytworzone na lokalnym rynku pracy. Również lokalni przedsiębiorcy preferują rozwiązania pochodzące z własnych rynków.
Budowa polskiego przemysłu informatycznego. Podsumowując analizę polskiego rynku informatycznego, widzimy konieczność podjęcia działań na rzecz utworzenia polskiego przemysłu informatycznego. Realizacja tego postulatu oznacza utworzenie programu rozwoju zastosowań informatyki scalającego potrzeby rynku - w tym administracji państwowej wszystkich szczebli oraz spółek Skarbu Państwa - z istniejącą ofertą rodzimych firm informatycznych oraz z zasobami polskich profesjonalnych informatyków.
W programie tym powinien się znaleźć bezwzględny priorytet dla zamawiania polskich rozwiązań i sprzętu, zatrudniania polskiej kadry, tworzenia warunków kreacji nowych projektów poprzez gwarancje zamówień rozwiązań dla administracji. Innymi słowy: należy przenieść na polskie podmioty specjalne względy, jakimi były i są darzone przedstawicielstwa zagranicznych producentów.
W okresie konieczności rozwoju naszego społeczeństwa w kierunku europejskiego społeczeństwa informacyjnego należy maksymalnie wykorzystać polski potencjał informatyczny. Koordynacja wydatkowania środków budżetowych i środków związanych z budżetem Państwa oraz działań ośrodków kształcących informatyków i stymulacja współpracy polskiej nauki i firm informatycznych w powiązaniu ze wzmocnieniem roli polskich producentów oprogramowania i sprzętu pozwoli na efektywniejsze wykorzystanie skromnych środków. Tezę tę potwierdzają przykłady wymuszania stosowania oprogramowania tylko jednej zagranicznej firmy (Ministerstwo Zdrowia, Ministerstwo Nauki i Informatyzacji, Zakład Ubezpieczeń Społecznych) z jednoczesna blokadą stosowania innych rozwiązań opartych w dużej mierze na oprogramowaniu ogólnie dostępnym (open source) i polskiej myśli technicznej. Takie krótkowzroczne działania administracji świadczą o braku rozumienia przez decydentów
konsekwencji swych decyzji dla gospodarki narodowej. Dlatego też konieczne jest w strategii informatyzacji Polski zawarcie programów zwiększających przychody dla budżetu Państwa z sektora informatycznego z wytwarzania szerszej gamy produktów i usług w tym sektorze na terenie Polski. Lobbing na rzecz polskiego przemysłu informatycznego ma sens, szczególnie jeśli będzie poparty sensowną polityką ministra koordynującego działania administracji w zakresie informatyki.
|
 |
|
Kongres Informatyki Polskiej
jest cykliczna imprezą organizowaną co cztery lata. Dwie pierwsze edycje odbyły się w Poznaniu w 1994 i 1998 roku wzbudzając duże zainteresowanie nie tylko w środowisku informatycznym, ale także wśród polityków i przedstawicieli innych
branż gospodarki. Gościem 2.Kongresu był między innymi: obecny Premier RP Leszek Miller, natomiast Prezydent RP Aleksander Kwaśniewski, ówczesny Premier RP Jerzy Buzek i ówczesny Marszałek Sejmu RP Maciej Płażyński wystosowali listy do uczestników.
|
Nazwy oficjalne
Oficjalna nazwa Kongresu: 3. Kongres Informatyki Polskiej
Oficjalny skrót nazwy Kongresu: 3. KIP
Oficjalna strona Kongresu: www.kongres.org.pl
Oficjalny adres poczty elektronicznej: biuro@piit.org.pl
Dodatkowych Informacji udziela:
Biuro PIIT: biuro@piit.org.pl, (22) 628-2260
Biuro PTI: pti@pti.org.pl, (22) 838-4705
|
|
 |