Przez kilka miesięcy zapowiadaliśmy wydarzenie, które zaczęło się w poznańskim Zamku 30 listopada i trwało do 2 grudnia. Drugi Kongres Informatyki Polskiej miał stać się najistotniejszym forum wymiany opinii dla środowiska u schyłku stulecia.
Czy się stał - trudno powiedzieć dzisiaj, zaledwie kilka dni po zamknięciu obrad. Wymiana opinii z pewnością nastąpiła; o jej zasięgu i skuteczności przekonywać się będziemy w ciągu nadchodzących lat. I choć nie brakuje - jak zwykle - głosów sceptycznie oceniających dorobek Kongresu, to jednak fakt, że się odbył, i że kumulował na tych samych problemach przez kilkadziesiąt godzin energię kilkuset ludzi, reprezentujących rozbieżne interesy - nie może pozostać obojętny dla rozwoju polskiej informatyki. Pewne słowa zostały powiedziane i zapamiętane; jakiekolwiek fakty pojawią się w przyszłości, oceniane będą przez pryzmat niepokojów i analiz uczestników Kongresu. Upowszechnił się pewien "stan świadomości" polskiej informatyki.
Dokumenty
Zaistniało na Kongresie (na razie niektóre tylko wirtualnie) kilka dokumentów, stanowiących jego fizyczny, dotykalny dorobek. Przygotowany przez Polską Izbę Informatyki i Telekomunikacji "Kodeks PR 2000", omawiający podstawowe zasady postępowania w przypadku wadliwego funkcjonowania systemów informatycznych, związanych z "niebezpiecznymi" datami, został zaakceptowany przez uczestników. Podobnie silne poparcie uzyskał "Pakt na rzecz budowy Społeczeństwa Informacyjnego w Polsce", wskazujący na potrzebę szerokiego współdziałania administracji, firm, edukacji, mediów tak, by dostęp do nowoczesnych metod przetwarzania i przesyłania informacji stał się równie powszechny, jak w wysoko rozwiniętych krajach świata. Oba dokumenty można poznać w internetowej witrynie Kongresu http://www.kongres.org.pl., a grono ich sygnatariuszy nadal pozostaje otwarte dla tych chętnych, którzy nie dotarli do Poznania.
"Post Scriptum do Raportu z Pierwszego Kongresu" powstanie w najbliższym czasie jako próba zbilansowania problemów, zgłaszanych cztery lata temu, a które - jak to wykazała dyskusja - pozostały nadal nierozwiązane.
I wreszcie dokument najważniejszy, "Raport po 2. Kongresie" powstanie w ciągu nadchodzących trzech miesięcy. Opracowania wymagają bowiem wnioski, wypływające z przeprowadzonych dziewięciu dyskusji panelowych, obejmujących najistotniejszą problematykę zarówno z zakresu informatyki, jak i uwarunkowań społecznych i gospodarczych sektora.
Pierwsze wnioski
Zanim jednak powstanie oficjalny raport kongresowy, pokuśmy się o zebranie pierwszych wniosków - w formie może jeszcze nieco chaotycznej i nieuporządkowanej, mającej jednak walor świeżości.
Mówiło się na Kongresie głośno o braku jasnej polityki Państwa w odniesieniu do nauk informatycznych i edukacji specjalistycznej, jak i ogólnospołecznej. Czego innego uczymy, inne są potrzeby gospodarki. Rozmyciu również ulega klarowne niegdyś rozróżnienie pomiędzy informatykiem-profesjonalistą a osobami w różnym stopniu przygotowanymi do korzystania z narzędzi informatycznych (które to żale dla dziennikarza wyglądały bardziej na środowiskowe ambicje niż realne zagrożenie dla sektora).
Problematyka przetargowa w tym gronie była także tematem gorącym. Sygnalizowano wyraźnie, że w trakcie ich organizacji nie bierze się pod uwagę jakości produktów informatycznych. Tymczasem systemy realizowane na zamówienie administracji centralnej prawie zawsze kończą się klapą, choć nie brak udanych wdrożeń na niższych szczeblach władzy. Zalecanym sposobem na realizację informatycznych potrzeb staje się outsourcing.
Pilnych regulacji prawnych wymaga dokument i podpis elektroniczny. Nasze zapóźnienie ustawodawcze w tej dziedzinie powoduje sytuacje rodem ze średniowiecza ( np. oświata, gdzie nadal wymagane bywają dokumenty pisane odręcznie). Prawo to również standaryzacja. Nie ma sensu, by ustawodawca uczył się wszystkiego - wiele rozwiązań powierzyć można organizacjom sektorowym. Wręcz wzorcowym przykładem będzie tu działalność Związku Banków Polskich w ciągu kilku ostatnich lat. Pojawił się jeszcze jeden problem prawny - mianowicie znikome egzekwowanie właśnie praw autorskich. Pomimo pięcioletniego już funkcjonowania ustawy o ochronie praw autorskich (plus wykładnie Ministra Finansów), czas ten okazał się zbyt krótki dla wielu urzędów skarbowych, błędnie interpretujących zasady opodatkowania licencji programów komputerowych. Znamienne, że nieprawidłowe decyzje najczęściej dotykają firmy rdzennie polskie...
Jednym z istotnych i wartych odnotowania pozytywów na polskim rynku informatycznym okazała się działalność "terenu". Zarówno akcja "Internet w każdej gminie" wywołana oddolnie, jak i ruch generujący coroczną już tarnowską konferencją "Miasta w Internecie", to znakomite przykłady aktywności organizacji samorządowych. Tam, gdzie znajduje ona wdzięczne ucho centrali, tam efekty są praktycznie gwarantowane - o czym świadczy wystąpienie posłanki Grażyny Staniszewskiej. 95 mln złotych a w planie następne 120 mln "wyrwane" z budżetu na wyposażenie pracowni informatycznych w szkołach gminnych - to tam powstawać będzie właśnie Społeczeństwo Informacyjne.
Ono zresztą było tematem osobnej sesji, w trakcie której mieliśmy okazję przekonać się, jak różne rzeczy mają na myśli różne osoby, gdy mowa o Information Society. Od ścigania satanistów w Sieci, przez apel o zanurzone w polskości treści internetowe, pieniądze, młodzież, bezrobocie, do kilku przytomnych głosów, nadających zorganizowane intelektualnie ramy bardzo ogólnie zredagowanemu postulatowi, jakim jest idea tworzenia w naszym kraju Społeczeństwa Informacyjnego (a nie Informatycznego, jak chcieli niektórzy uczestnicy dyskusji). Być może chcianym przez wielu dzieckiem tego Kongresu stanie się Polskie Forum Społeczeństwa Informacyjnego - jeśli powstanie. Będzie to właściwsze miejsce działania niż środowisko czysto informatyczne, nastawione bardziej "protechnicznie" niż prospołecznie.
Odnotowania wreszcie wymagają głosy "nadziei" związanej z prywatyzacją TP S.A. Dotkliwe opóźnienie naszej infrastruktury telekomunikacyjnej zmniejszy się być może w najbliższym czasie w związku z napływem kapitału do tego sektora.
Tyle pierwszych wrażeń na gorąco. Na resztę poczekajmy do Raportu, w którym organizatorzy przedstawią wnioski widziane swoim okiem. Jedno pewne - kolejny kongres zastanie nas w zupełnie różnych realiach.
Kongresowe 2+2+5
- Oficjalnymi gośćmi Kongresu było dwóch przewodniczących klubów poselskich - Tadeusz Syryjczyk (oczekujący właśnie na tekę ministra komunikacji) i Leszek Miller.
- Kongres otrzymał również dwa listy - od Premiera i od Marszałka Sejmu.
- W części obrad uczestniczyło łącznie pięciu Podsekretarzy Stanu - Krzysztof Bondaryk (MSWiA), Wojciech Książyk (MEN), Małgorzata Kozłowska (KBN), Jarosław Okrągły i Marek Rusin (Min.Łącz.)
Kongresowe polemiki
W sesji zatytułowanej "Czy w Polsce może powstać firma informatyczna o światowym zasięgu" padła teza, że nie może, bo nie udało się to nawet Europie. Ponoć "stosunkowo nieliczna grupa firm z Europy Zachodniej zdobyła sobie miejsce na globalnym rynku informatyki". Wypowiadający te słowa (luminarze światka polskiej informatyki) nie śledzą sytuacji na bieżąco. Do dziesiątki najdynamiczniejszych wskoczyły w tym roku SAP i Nokia, bardzo wysoko plasują się brytyjski Vodafone, Deutsche Telecom, BT... Bądźmy więc optimustami (uwaga, korekta - nie poprawiać!).
Kongresowe paradoksy
- Posłanka Grażyna Staniszewska (nie informatyk) zaapelowała do środowiska informatycznego o pomoc w sformułowaniu projektu Narodowego Programu Edukacji Informatycznej.
- Od edukacji, przyszłości i Społeczeństwa Informacyjnego aż kipiało w obradach. Radziły głównie siwe głowy. Młodzież, której to dotyczyło, kierowała ruchem w zamkowym hallu.
- Wąż z żółwiem wspólnie pokonują dystans, z tym, że żółw co chwilę postękuje - Dobrze, że tak wolno idziemy... Poirytowany wąż wreszcie pyta -Czemu to tak dobrze? - Bo idziemy w złym kierunku... tą anegdotą wiceminister Kozłowska skomentowała stan polskiej informatyki.
- Drugi dzień Kongresu uświetniła wizyta uczestników w poznańskiej operze na "Strasznym Dworze". Mówiło się przy okazji o pewnych zabudowaniach w Nowym Sączu.
Kongresowe cytaty
- Ciekawe rzeczy polskim informatykom powiedział o polskiej informatyce jedyny Anglik na Kongresie, Richard Harris z XIII Dyrektoriatu Generalnego Komisji Europejskiej (nie pierwszy to Harris w naszym kraju). Po pierwsze - dowiedzieliśmy się, że będziemy w kraju gościć za rok informatyków z całej Europy, o czym nikt nie wiedział. Po drugie - zacytował nam polskiego pisarza, Andrzeja Szczypiorskiego, że po latach "wiek 20 będzie nazywany będzie wiekiem niepotrzebnej informacji".
- "Odbiorcy postrzegają firmy komputerowe jako realizatorów informatyzacji, która użytkowników kosztuje drożej, niż obiecywano, przynosi mniejsze efekty, a kiedy się już wdroży technologię, jest ona dawno przestarzała" (Tomasz Sielicki, Computerland)
- "Poziom polskiej informatyki powinien być zauważany w Europie" (Leszek Miller, SLD)
- "O Społeczeństwie Informacyjnym mówi się na dobrą sprawę od początku lat osiemdziesiątych. Mówią politycy i kryje się za tym sloganem ich strach przed powszechnym bezrobociem, wywołanym powszechną informatyzacją". (Profesor Józef Lubicz, Politechnika Warszawska)
- "Informatyka, telekomunikacja i media - ten trójkąt stanowił będzie podstawową infrastrukturę nadchodzących społeczeństw. Informacja będzie zaś podstawową jednostką twórczą. My musimy zastanowić się, jak ochronić społeczeństwo przed atomizacją, przed atrofią więzi społecznych - gdy każdy już zasiądzie przed swoim komputero-telewizorem, i w samotności zaspokoi większość swoich potrzeb." (Karol Jakubowicz, dyrektor ds. analiz strategicznych TVP)
Kongresowe liczby
- Około 500 tysięcy osób żyje w Polsce z przetwarzania informacji.
- 90 procent dzieci w USA ma dostęp do Internetu.
- W naszym kraju jeden komputer przypada na 139 dzieci.
- 6% nauczycieli ma przygotowanie do wykonywania zawodu z wykorzystaniem informatyki.
- 8% młodzieży wiejskiej kończy dzisiaj szkołę średnią, a 1 % wyższe uczelnie.
- Ponad 2400 polskich szkół skorzysta z 95 milionów złotych z budżetu 1999 - po dziesięć komputerów w pracowni.
- Branżę IT w Polsce penetruje zaledwie około 30 funduszy typu venture capital, dysponujących niezbyt poważnymi środkami.
- 10-12 tysięcy Polaków ma wykształcenie informatyczne. Z tego ok. 4 tysięcy przebywa za granicą.
PCKurier 26/98