Marek Cieślak
W Polsce jeden komputer przypada na 196 uczniów szkoły
podstawowej, w Wielkiej Brytanii - na 16, w Finlandii -
na 13.
Nie ma nowych kadr, nie ma polityki rządu, nie ma dobrego
prawa. Jest za to mnóstwo chęci i dobrych pomysłów. Takie
wrażenia pozostawił po sobie 2. Kongres Informatyki Polskiej.
W pozńanskim Zamku delegaci z całej Polski podsumowali
toczące się od 30 listopada do 2 grudnia obrady. Wszyscy
podkreślali, że najwiekszym problemem jest kształcenie
nowych kadr informatycznych. Zgodnie krytykowano nowe szkoły
wyższe, w których kształcenie jest na poziomie poniżej
krytyki. - Firmy wysysają najlepszych dydaktyków z uczelni,
a potem domagają się wykwalifikanych nowych kadr - mowili
uczestnicy kongresu. Przypominał im się "Paragraf 22" Hellera.
Najgorsze, że w Polsce jeden komputer przypada na 196 uczniów
szkoły podstawowej. W średnich jest lepiej: z jednego komputera
może korzystać 39 uczniów. Dla porównania, w Wielkiej Brytanii
liczby te wynoszą odpowiednio 16 i 9, a w Finlandii 13
i 11.
- W podstawówkach nie ma komputerów, a jesli są, to typu
Junior - podsumował całą sytuację Jacek Niwiński z akademickiego
centrum komputerowego Cyfronet z Krakowa.
Znacząca poprawa nastąpić może dopiero po przyjęciu przez
rząd Narodowego Programu Edukacji Informatycznej. Niestety
program ten jeszcze nie jest opracowany. A poza tym tylko
6 proc. nauczycieli umie posługiwać się komputerem, a oczywiście
tylko część z nich potrafiłaby uczyć informatyki.
Nie najlepiej ocenili też politykę państwa wobec informatyki.
- Ustawy nie są złe, zawodzi natomiast stosowanie i wykonanie
prawa, a niektóre przepisy wykonawcze i procedury prawne
są wręcz przerażające - mówił podczas podsumowania kongresu
Marek Gondzio, wiceprezes Stowarzyszenia PRO (Polski Rynek
Oprogramowania).
- Do rozwoju informatyki niezbędna jest liberalizacja telekomunikacji
oraz rozsądna polityka podatkowa - uważa z kolei Aleksander
Frydrych, wiceprezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji.
Jego opinię potwierdził Bogdan Michalak ze stowarzyszenia
PRO. - Właśnie łamanie praw autorskich, korupcja i nierzetelne
prawo gospodarcze i podatkowe to główne bariery wzrostu
naszej informatyki - mówił.
Marek Cieślak, Poznań